Za nami konferencja naukowa połączona z debatą oksfordzką „Alienacja rodzicielska - prawda czy fałsz?”. Wydarzenie odbyło się 6 maja br. i przyciągnęło nie tylko studentów i nauczycieli akademickich Uniwersytetu Zielonogórskiego. Aktywny udział w spotkaniu wzięli także przedstawiciele lokalnych służb mundurowych oraz instytucji sądowniczych.
Uczestnicy wydarzenia zastanowili się między innymi nad rolą rodziców w procesie wychowania dziecka oraz granicą ochrony. - Próbowaliśmy rozstrzygnąć, czy takie zjawisko w ogóle istnieje. Jeśli tak - czy jest różnicowane przez pryzmat płci. Oprócz studentów i wykładowców do udziału w konferencji zaprosiliśmy także zielonogórskie sędziny oraz przedstawicieli policji - tłumaczy Paulina Borek, doktorantka UZ. - Przygotowania do konferencji trwały już od kilku miesięcy. Razem z opiekunką koła naukowego omawialiśmy cały program oraz schemat wydarzenia. Jak ma ono przebiegać i nasze zadania do realizacji. Jeśli chodzi o temat alienacji, to jest on poruszany podczas zajęć bardzo często. To jest każdego z nas indywidualne zdanie, co o tym sądzi. Ale jesteśmy na pewno dobrze przygotowani w ramach zajęć - dodaje Zuzanna Stachuła, studentka UZ.
Czym natomiast sama w sobie jest alienacja? - Jest to bardzo ważny temat. Jak patrzę chociażby na wyroki sądowe, to bardzo mało mężczyzn stara się o opiekę nad dzieckiem. Może więc nie ma alienacji. Musimy jednak pamiętać - wszystko zaczyna się w rodzinie i pierwotna socjalizacja jest szczególnie ważna. Alienację rodzicielską uważam za kurtynę, która zasłania przemoc wewnątrz rodziny. Jest to izolowanie przez jedno z rodziców. Często dziecko nie staje się podmiotem dla nas, a przedmiotem. Ludzie nie chcą też korzystać z mediacji między małżonkami. W tym kierunku edukujemy też naszych studentów. Żeby w przyszłej pracy poświęcali więcej uwagi na rodziny, uświadamiali rodziców o tym, że dziecko jest najważniejsze - mówi dr hab. Barbara Toroń-Fórmanek, prof. UZ, kierownik Zakładu Resocjalizacji UZ.
Z punktu widzenia prawa śmiało można stwierdzić, że kwestia utrzymywania kontaktu z bliskimi jest bardzo istotna w zakresie resocjalizacji osób osadzonych. - Bardzo ważne jest umożliwienie tym osobom utrzymywanie tych kontaktów. Kara pozbawienia wolności jest izolacyjna. Z samej nazwy wskazuje na brak kontaktu ze społeczeństwem oraz najbliższymi. Osadzenie jest karą, skutkiem złych wyborów życiowych. Ale dotyka to też rodziny, która nie ma dostępu choćby do ojca i matki. Takiego, jak byłoby to możliwe na wolności - podkreśla Oliwia Walkiewicz, sędzia penitencjarny. - My jako kuratorzy często w środowisku naszych podopiecznych, czyli w ich miejscu zamieszkania, jesteśmy w centrum sporu około rodzicielskiego. To są bardzo trudne tematy. Dostrzegamy, że rzeczywiście takie konflikty pomiędzy rodzicami powodują mnóstwo kryzysów. Rodzice mają przede wszystkim swoje obowiązki i muszą realizować je w sposób należyty. Wtedy jest duża szansa, ze nawet po rozstaniu lub dużym kryzysie wychowawczym będą w stanie dojść do porozumienia w zakresie opieki nad dziećmi. My - jako służba - realizujemy sporo luk w systemie, jeśli rodzina biologiczna nie potrafi samodzielni tej opieki realizować. Uczestniczymy w kontaktach, prowadzimy nadzór nad ograniczoną władza rodzicielską. Często widzimy kryzysy osobiste pomiędzy partnerami i to bardzo źle wpływa na dzieci - wyjaśnia Jacek Bem, kurator okręgowy.
Konferencja zakończyła się debatą oksfordzką, przygotowaną oraz poprowadzoną przez studentów UZ. Uczestnicy starali się odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje zjawisko alienacji rodzicielskiej. Podczas tajnego głosowania sześćdziesiąt dziewięć osób dało odpowiedź twierdzącą, trzy zaprzeczyły, a sześć wstrzymało się od głosu.
Organizatorami konferencji były Zakład Resocjalizacji UZ, Koło Naukowe „Prison” oraz Koło Naukowe „Kryminalistyka i Wiktymologia”.
(mw)

Nasze strony internetowe i oparte na nich usługi używają informacji zapisanych w plikach cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki, które możesz zmienić w dowolnej chwili. Ochrona danych osobowych »